Z
jednej strony prywatyzacja zakładu
wodno-kanalizacyjnego "gminy", z drugiej
mająca z tym związek podwyżka opłat za
dostawę i odbiór tych mediów. Tak
wyglądać będzie najbliższy kalendarz
poczynań lokalnych władz samorządowych
na ważnym dla wszystkich polu.
W miejsce Zakładu Wodociągów i
Kanalizacji podległego "gminie",
powstaje współka prawa handlowego. To
przekształcenie nowemu podmiotowi ma
umożliwić bardziej samodzielną
działalność - będzie on mógł sięgać po
fundusze zewnętrzne na zamierzone
inwestycje, w tym również kredyty
zabezpieczając je własnym majątkiem.
Niestety, ta transformacja pociągnie za
sobą konieczność podniesienia stawek
opłat za dostawę wody pitnej oraz odbiór
ścieków. Mieć to będzie związek z
pojawieniem się amortyzacji środków
trwałych posiadanych przez ZWiK, która
jest kosztem.
- Majątek tego podmiotu, jeszcze
gminnego, szacuje się wstępnie na około
45-50 mln zł. Do spółki w pierwszym
etapie wniesie się jego część. Pojawi
się podatek od nieruchomości, który nie
był przewidywany w tegorocznym budżecie.
Nie będziemy go umarzać, lecz przekażemy
jako dotację dla zakładu. A to z tego
tytułu, aby zrobić doplatę "gminy" do
wody i ścieków. Tym samym uchroni się
mieszkańców przed drastycznym skokiem
cen dostawy i odbioru mediów - tłumaczy
burmistrz Renata Surma. - Jesteśmy do
tego zmuszeni, bo to spółka będzie
beneficjentem środków Europejskiego
Funduszu Spójności. Jako "gmina" nie
możemy na to sobie pozwolić, gdyż pod
uwagę brane jest posiadane aktualne
zadłużenie. Na teraz nie moglibyśmy
wziąć jakiegokolwiek kredytu na rzecz
ZWiK-u.
Ale i bez tych prospółkowych poczynań
władz samorządowych konieczne okazywało
się urealnienie cenników dostawy i
odbioru wody i ścieków. W odniesieniu do
ościennych gmin - bystrzycka stosowała
najniższe stawki, bo po 3,99 zł za 1 m
sześć. Prognoza jest taka, że wzrost
wyniesie kilkadziesiąt procent. Mówi się
bowiem o cenie rzędu 5,50 zł bez
wliczania w nią dotacji gminnej
oszacowanej na około 1,70 zł.
- W poprzednich latach nie urealniono
tych stawek w ogóle i stąd ten skok
cenowy. Od przyszłego roku zamierzamy
czynić to stopniowo, aby potem nie było
takich niepopularnych decyzji - zauważa
burmistrz.
Fot. Dado |