Czterdzieści
urządzeń energotwórczych ma zostać
zainstalowanych na terenie bystrzyckiej
gminy. Takie są założenia firm
zajmujących się problematyką uzyskiwania
energii odnawialnej, których
przedstawiciele przez dłuższy czas
prowadzili dokładne pomiary siły wiatru
w różnych rejonach. Swoje propozycje
przedstawili wladzom samorządowym.
Przez Radę Miejską podjęta już została
uchwała w sprawie zmiany studium,
dotycząca lokalizacji sześciu farm
wiatrakowych. Nie wszyscy z nich do tego
zagadnienia podeszli z aplauzem.
Przekonują, że siłownie zeszpeca górski
krajobraz, będą powodowały hałas, staną
się przyczyną konfliktów.
- Przekazałam radnym, iż deklarujemy
stworzenie 500-metrowej strefy ochronnej
wokół każdego takiego urządzenia,
podczas gdy normy mówią o 150-metrowej.
Zobowiązałam się, że w chwili, kiedy
przystąpimy do sporządzania planu
zagospodarowania przestrzennego najpierw
odbędą się spotkania we wszystkich
miejscowościach przewidzianych dla tych
inwestycji. Pozwolą one z jednej strony
jeszcze bardziej uświadomić ludziom
zagadnienie, z drugiej zaś wysłuchać ich
opinii - mówi burmistrz Renata Surma. -
Zdaję sobie sprawę, że niektóre tereny
mogą stracić na wartości przez
sąsiedztwo takich turbin, ale nie można
generalizować problemu.
Z podobnymi kwestiami - jak w
bystrzyckiej gminie - borykają się
gospodarze ziębickiej czy międzyleskiej
gminy. I dla nich powstanie farm
wiatrakowych znaczy zdecydowanie większe
dochody do lokalnych budżetów i tym
samym sprostanie wielu oczekiwaniom
lokalnej społeczności. |